• Telefon : 62 591 99 15
  • Godziny otwarcia : 6:00 - 17:00
  • Adres : A. Frycza-Modrzewskiego 4, Ostrów Wielkopolski

Przedszkole ONLINE – Grupa VII – 17

TEMATYKA TYGODNIA :

„NASZA PLANETA”

Serdecznie witamy w nowym tygodniu 🙂

A to , co przygotowałyśmy dla Was na dzisiaj:

 

1.Piosenka na powitanie:)

„Nasza planeta”- „Śpiewające brzdące”.

https://www.youtube.com/watch?v=1MZovZPTP7I

 

  1. Wielka przygoda małej Zosi” Barbara Lewandowska – czytanie, omawianie treści

 Biedronka – Kropeczka mieszkała na łące pod listkiem koniczyny. Dobrze jej tu było. Przeszła na łąkę Zosia. Posadziła małą biedroneczkę na dłoni i powiedziała:

–         Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony.

I zamknęła Kropeczkę w pudełku od zapałek. Były tu cztery gładkie ściany, ale nie było koniczyny ani grzejącego słonka, ani błękitnego nieba.

A kiedy wieczorem Zosia zasnęła, poczuła nagle, że robi się coraz to mniejsza i mniejsza… Wreszcie była tak malutka, że mogłaby się wykąpać w mamusinym naparstku jak w wannie. Wtedy przyszła do niej Kropeczka.

–                     Chodź ze mną – powiedziała.

I Zosia poszła z biedronką na łąkę. Teraz trawy wydawały jej się wielkie jak drzewa. Szumiały jak las. Z gęstwiny wyszedł ogromny chrząszcz.

–                     Kto mi spać przeszkadza? – mruczał rozgniewany.

Zosia przestraszyła się jego groźnych rogów. Zaczęła uciekać co sił w małych nóżkach. O mało nie wpadła w gęstą sieć pająka! W tej sieci siedziała zapłakana pszczoła.

–                     Uwolnię cię, nie płacz… – obiecała Zosia

Małymi paluszkami rozrywa nitki. Prędko, prędko, bo pająk może wrócić lada chwila! Oho! Już nadchodzi! Z daleka krzyczy: „ Ja wam dam!, Ja wam dam!” Może sobie krzyczeć! Nic już nie zrobi ani pszczole, ani Zosi!

Pszczoła poleciała z Zosią do ula. Strażniczka zaprowadziła je do królowej. Opowiedziała Zosia o całej przygodzie.

– Bzum – bzum – zbum – zabrzęczała królowa. Jesteś bardzo dzielna  Zosiu. A w nagrodę weź dwa dzbany miodu.

Wyszła Zosia z ula. Dźwiga dzbany. Miodek pachnie znakomicie. Spróbowała raz i drugi…

Nie zdążyła po raz trzeci oblizać paluszków, bo z wielkim szumem i bzykaniem nadleciały osy – łakomczuchy. W mig wylizały dzbany i dalejże gonić Zosię! A żądła miały ostre jak szpileczki! Kto wie, co by się z Zosią stało, gdyby Kropeczka nie przybiegła na pomoc.

– Siadaj mi na grzbiecie! – zawołała. Rozwinęła skrzydełka i… frunęła wysoko.

– Już mnie nie złapiecie, obrzydliwe osy! – cieszyła się Zosia.

– Zaraz wam pokażę: „Zyg, zyg, marcheweczka”…

Podniosła rączki i… poleciała w dół!

Chlup! Wpadła w środek ogromnego stawu. Karp, który tu mieszkał, bardzo się zdziwił: „Jeszcze takiej ryby nigdy nie widziałem. Może zjeść ją na śniadanie?”. Nie zjesz, karpiu, Zosi, bo po wędce już ucieka na powierzchnię wody!

Usiadła na listku jak na wysepce. I martwi się: „Kto mi pomoże dopłynąć do brzegu?”.

– Ja! – powiedział nartnik. – Przecież umiem sunąć po wodzie!

Siadła Zosia nartnikowi na grzbiecie. Za chwilę była na brzegu. Spotkała tu pracowite mrówki.

– co robicie? – spytała.

Ale mrówki nie miały czasu na rozmowę. Naprawiały mrowisko, które nocą popsuł deszcz. Pomagała im Zosia w pracy. A potem pokazały jej mrówki całe mrowisko. Taki był tam ruch i gwar, jak na ulicach prawdziwego miasta!

Najbardziej podobał się Zosi żłobek. Tu wylęgały się z jajeczek małe mrówki. Opiekowała się nimi Zosia, dopóki nie podrosły. A kiedy już umiały chodzić, poszła z nimi na spacer. Wesoło bawiły się na łące. Nagle rozległ się hałas, tupanie. To chłopcy przybiegli na łąkę z siatką na motyle. Uciekły mrówki. Zosia schowała się pod listkiem.

Zaszumiało, zahuczało, zachwiał się listek i… już Zosia zaplątana w gęstą siatkę! Na próżno krzyczała. Głos miała cichy jak szelest trawki. Nikt jej nie słyszał.

– Masz czerwoną sukienkę, to i domek musisz mieć czerwony – powiedział chłopiec.  I zamknął ją w pudełku od zapałek.

Były tu cztery  gładkie ściany, ale nie było zielonego listka ani grzejącego słońca, ani błękitnego nieba. I wtedy Zosia obudziła się. A potem otworzyła pudełko.

– Biedroneczko – Kropeczko, leć na łąkę do pachnącej koniczyny, błękitnego nieba i grzejącego słonka!

 

Co się stało, gdy dzieci złapały Zosię w siatkę na motyle?

Co zrobiła Zosia, gdy się obudziła?

Jak zachowuje się przyjaciel przyrody?

Czy jestem przyjacielem przyrody?

 

  1. „Drzewo” – praca z KP2.27

4.. Pajączek” – masaż relaksacyjny.

Rodzic siedzi za plecami dziecka, który czyta wiersz, mówiąc i pokazując, jakie ruchy należy wykonywać na plecach.

  • Wspinał się pajączek po rynnie – R.”wędruje” palcami od dołu ku górze po plecach dziecka,
  • Spadł wielki deszcz i zmył pajączka- układa obie dłonie płasko na plecach i szybko przesuwają je w dół.
  • Zaświeciło słoneczko- masuje plecy ruchem okrężnym.
  • Wysuszyło pajączka, rynnę i… -masuje plecy tak długo, aż poczują ciepło.
  • Dalej wspinał się pajączek po rynnie-zaczynają masaż od początku.

Zabawę powtarzamy zmieniając rolę

 

Serdecznie dziękujemy za wszystkie zdjęcia.  Jesteśmy dumne i pod ogromnym wrażeniem – jak pięknie sobie radzicie z wszystkimi zadaniami, zabawami.

Życzymy Wam miłego tygodnia z naszymi nowymi propozycjami .

Pozdrawiamy 🙂

Skip to content