• Telefon : 62 591 99 15
  • Godziny otwarcia : 6:00 - 17:00
  • Adres : A. Frycza-Modrzewskiego 4, Ostrów Wielkopolski

Przedszkole ONLINE – Grupa IV – 48

Temat dnia : Dzieci z różnych stron świata.

„Dzieci świata” – rozmowa na temat wiersza Wincentego Fabera pod tym samym tytułem.

W Afryce w szkole na lekcji

Śmiała się dzieci gromada,

Gdy im mówił malutki Gwinejczyk,

Że gdzieś na świecie śnieg pada.

A jego rówieśnik Eskimos,

Ten w szkole w chłodnej Grenlandii,

Nie uwierzył, że są na świecie

Gorące pustynie i palmy.

Afryki, ani Grenlandii

My także jak dotąd nie znamy,

A jednak wierzymy w lodowce,

W gorące pustynie, w banany.

I dzieciom z całego świata,

chcemy ręce uścisnąć mocno

i wierzymy, że dzielni z nich ludzie,

jak i z nas samych wyrosną.

Rozmowa na temat wiersza. Rodzic  pyta dzieci: Z jakich stron świata pochodziły dzieci z wiersza?

Z czego śmiały się afrykańskie dzieci? W co nie uwierzyli Eskimosi? Co łączy wszystkie dzieci na świecie?

Dzieci z różnych stron świata  – Memory .

Wydrukujcie  karty i korzystajcie  z nich na wiele sposobów np. dobierz w pary,  memory itp.

Zapoznanie piosenką „Kolorowe dzieci”  M. Jeżowskiej, oglądanie teledysku, nauka refrenu.

Kolorowe dzieci   Majka Jeżowska

Gdyby, gdyby moja mama

Pochodziła z wysp Bahama

To od stóp po czubek głowy

Byłabym czekoladowa

Mogłam przyjść na świat w Cejlonie

Na wycieczki jeździć słoniem

I w Australii mieć tatusia

I z tatusiem łapać strusie

Nie patrz na to i (jo) w jakim kraju

Jaki kolor i (jo) dzieci mają

I jak piszą na tablicy

To naprawdę się nie liczy!

Przecież wszędzie i (jo) każda mama

Każdy tata i (jo) chce tak samo

Żeby dziś na całym świecie

Mogły żyć szczęśliwe dzieci

Mogłam małą być Japonką

Co ubiera się w kimonko

Lub w Pekinie z rodzicami

Ryż zajadać pałeczkami

Od kołyski żyć w Tunisie

Po arabsku mówić dzisiaj

Lub do szkoły biec w Mombasie

Tam gdzie palmy rosną w klasie

Nie patrz na to i (jo) w jakim kraju

Jaki kolor i (jo) dzieci mają

I jak piszą na tablicy

To naprawdę się nie liczy!…

 

Posłuchaj opowiadania pt: „Uczta u motylków „   Agnieszka Filipkowska

 Kerim i Jasira pojawili się w grupie Motylków kilka dni temu. Dzieci przyglądały im się z uwagą,bo wyglądali trochę inaczej i na początku niewiele mówili. Oboje mieli trochę ciemniejszą skórę, a ich czarne oczy patrzyły na innych badawczo i trochę nieufnie. Dziewczynka nosiła na głowie kolorową chustę, której nie zdejmowała nawet w budynku. Chłopiec był trochę starszy od siostry i dużo wyższy od pozostałych przedszkolaków, ale na razie pani dyrektor zdecydowała, że lepiej będzie nie rozdzielać rodzeństwa i przyjęła oboje do tej samej grupy.

– Chcecie może poukładać puzzle? – pierwsza zagadnęła ich Julka, która jeszcze nie tak dawno sama była nowa w grupie Motylków i pamiętała, jak bardzo się wtedy denerwowała.

Na śniadej twarzy Jasiry pojawił się nieśmiały uśmiech. Skinęła głową i dała się nowej koleżance poprowadzić do stolika z rozsypaną układanką. Dziewczynka uwielbiała układać puzzle. Ten moment, kiedy z zupełnego bałaganu zaczynał się nagle wyłaniać piękny obrazek i okazywało się, że wszystkie elementy idealnie do siebie pasują, napawał ją wielkim spokojem. W prawdziwym życiu nie zawsze było tak łatwo…

– Ale jesteś szybka! – zawołała zachwycona Julka wpatrzona w zręczne palce Jasiry. – Nieźle! Już zrobiłaś prawie cały zamek!

– Jeszcze niebo… i liście… – powiedziała skupiona na pracy dziewczynka. – I już.

– Ja też już prawie skończyłam, zobacz – pochwaliła się Julka. – A wiesz, mamy tu też takie puste puzzle, na których można samemu narysować obrazek i potem go układać. Chcesz?

Czarnooka koleżanka skinęła głową, po czym obie udały się w kierunku szuflad z przyborami plastycznymi. Dziewczynki wymyśliły, że każda z nich narysuje swoją rodzinę, a potem wymienią się puzzlowymi rysunkami i zobaczą, która szybciej go ułoży.

Tymczasem chłopcy bawili się w drugim końcu sali. W ruch poszły gumowe dinozaury, które wydawały z siebie przeraźliwe odgłosy. Kerim był zachwycony zgromadzonym w przedszkolu zbiorem prehistorycznych gadów. Dotychczas widział je w książkach i na kartach, które zbierał od kilku miesięcy. Ale takie zabawki to zupełnie coś innego! Rozpoznał wśród nich pterodaktyla i brontozaura. Był nawet nieduży, zielony model diplodoka i lekko zużyty tyranozaur. Lubił te skomplikowane nazwy. Nazywanie dzikich bestii pomagało mu pokonać strach przed nimi.

– Wrrrau! – ryczały potwory w rękach rozbawionych chłopców, którzy, choć widzieli się pierwszy raz w życiu, potrafili się razem świetnie bawić.

– Ach, ci chłopcy, zawsze robią tyle hałasu! – skomentowała Julka zajęta szkicowaniem szczupłej sylwetki swojego taty. – Ja już prawie skończyłam, a ty?

Jasira potrząsnęła przecząco głową. Spojrzała na rysunek koleżanki, na którym byli tylko Julka i jej rodzice. Wszyscy troje jechali na rowerach przez park. A na jej układance pojawiło się już sześć osób: mama, tata, ona, trójka jej rodzeństwa i to wciąż nie była cała rodzina. Jeszcze przecież trzeba narysować małego Alima i babcię Hanę.

– O, macie piknik! – zawołała Julka, patrząc na narysowaną przez Jasirę rodzinę siedzącą wokół dużego koca zastawionego jedzeniem.

– To nie piknik – sprostowała dziewczynka. – To nasz normalny obiad, w domu.

– A gdzie stół i krzesła?

– Nie ma. Siedzimy na podłodze – wyjaśniła Jasira.

– Ale wam fajnie! Na mnie mama by krzyczała, że nie siedzę przy stole i kruszę na podłogę. To niesprawiedliwe! – oceniła Julka. – I jeszcze w dodatku macie naleśniki…

– To nie są naleśniki, to pita. Taki arabski chleb. Maczamy go w hummusie albo oliwie – oczy Jasiry zalśniły na myśl o pysznym jedzeniu w gronie najbliższych. – A może pobawimy się w dom i pokażę ci, jak to u nas wygląda? – zaproponowała.

– Super pomysł! – ucieszyła się Julka. – Ale chyba będziemy potrzebowały więcej osób, bo twoja rodzina jest taka duża.

Znalezienie chętnych do zabawy na szczęście wcale nie było trudne. Dywanik w kąciku kulinarnym wkrótce zapełnił się plastikowymi talerzami oraz szmacianymi warzywami i owocami. Siedzące dookoła dzieci wzajemnie częstowały się zabawkowymi potrawami. Także wielbiciele dinozaurów dołączyli do tej uczty i nawet dla ich pupili znalazły się jakieś smaczne kąski.

– Kochana, ta pieczeń jest doprawdy wyborna! – Tereska z wdziękiem naśladowała swoją ciocię, pochłaniając niewidzialne danie.

– Spróbuj musu jabłkowego! Po prostu felicja! – zachwycała się Kasia.

– Chyba raczej delicja… – poprawiła ją Julka.

– Hmm… naleśniki z lodami z marchewki i kalafiora! Pychotka! – wygłupiał się Julek.

– I do tego sos mrówkowy! – wtórował mu Kerim.

Wspólna biesiada trwała do czasu, aż pani Małgosia, roznosząca w przedszkolu obiady, zaprosiła dzieci do stołu na prawdziwy posiłek. Ale tak naprawdę nawet wtedy nie przerwano zabawy w nadawanie potrawom śmiesznych nazw. Pani Marta patrzyła z rozrzewnieniem na to, jak dzieci potrafią się razem świetnie bawić, nawet gdy są tak różne i pochodzą z różnych stron świata. Pomyślała, że nazwa Motylki tak bardzo pasuje do jej grupy. Tyle tu różnych barw i wszystkie do siebie doskonale pasują!

Mamy różny kolor skóry i inne zwyczaje,

Lecz w zabawie ta odmienność nieważną się staje.

Ty masz piegi, on ma loki, ja mam skośne oczy.

Gdy mnie poznasz, sam dostrzeżesz, jak wiele nas łączy.


Po przeczytaniu opowiadania rodzic  zadaje dzieciom pytania:

Jak wyglądali Kerim i Jasira?

 Jakie zabawy zaproponowały dzieci nowej koleżance i nowemu koledze?

Co przedstawiały rysunki Julki i Jasiry?

Co zdziwiło Julkę na rysunku Jasiry?

 „Indianie” – zabawa plastyczna.

Materiały:  rolki po papierze toaletowym; cienka gumka do włosów, ptasie piórka, kawałek czarnego materiału, kawałek jakiegoś futerka, wełny , czerwony papier samoprzylepny lub czerwona farba plakatowa/, czerwona i zielona farba plakatowa lub pisaki,  ruchome oczka lub biały i czarny papier samoprzylepny, kawałek srebrnego papieru lub folii aluminiowej, drucik kreatywny, patyk do szaszłyków, klej.

Wykonanie: w połowie długości rolki, symetrycznie z obu stron zrobić ostrzem nożyczek dziurki; rolkę pomalować dowolną farbą; jak rolka wyschnie przez wycięte dziurki przeciągnąć drucik kreatywny, obie wystające części zagiąć tak żeby wyszły nam rączki, nakleić ruchome lub wycięte z samoprzylepnego papieru oczy, namalować usta lub wyciąć je z papieru i nakleić; farbą lub flamastrem namalować „barwy wojenne”, wycięte włosy ułożyć na górnej części rolki tak aby powstała czupryna Indianina, nałożyć na czuprynę i rolkę gumkę; do gumki wsunąć kilka ptasich piór; z srebrnego papieru lub aluminiowej folii wyciąć mały trójkąt, przez trójkąt przebić wykałaczkę, wsadzić dzidę Indianinowi do ręki i strzały.

Na zakończenie zapraszamy do wykonania kart pracy KP4 s.27 a, b

Skip to content